Zmęczeni od pierwszego dzwonka – o wypaleniu w rodzicielstwie.
By: Mateusz Kęszycki
Zmęczeni od pierwszego dzwonka – o wypaleniu w rodzicielstwie.
Koniec sierpnia i początek września to trudny czas dla każdego dziecka rozpoczynającego szkołę. Nowe miejsce, nowa klasa, nowy wychowawca – to wszystko rodzi w głowach dzieci wiele pytań: czy sobie poradzę, czy będę lubiany w klasie, jaki będzie nowy nauczyciel? Dzieci doświadczają wówczas całego spektrum emocji – od lęku, przez ekscytację, aż po radość. Potrzebują wówczas wsparcia swoich opiekunów – Twojej obecności, czułości, cierpliwości i zrozumienia. Tu pojawia się najważniejsze pytanie: skąd masz czerpać te niekończące się pokłady cierpliwości i zrozumienia, gdy Twoje własne zasoby są na wyczerpaniu?
Zanim dziecko zapakuje swój plecak na pierwsze szkolne zajęcia, bywa że Ty dźwigasz już swój własny. Plecak pełen napięć, dodatkowych zajęć, planów lekcji, podręczników do kupienia oraz presji społecznej, żeby być “idealnym rodzicem”. Jeśli taka sytuacja trwa tygodniami, może prowadzić do stanu, który w psychologii nazywamy wypaleniem rodzicielskim.
Przeczytaj także: Nie jestem leniwy, jestem zmęczony. O wypaleniu, obwinianiu siebie i różnicy między lenistwem a wyczerpaniem.
Czym więc jest wypalenie rodzicielskie?
To stan ciągłego wyczerpania rolą rodzica i wychowaniem dzieci.
Składają się na niego:
(1) przytłaczające wyczerpanie, które odbiera siły do codziennego funkcjonowania;
(2) emocjonalne odcinanie się od dzieci, które staje się strategią przetrwania;
(3) utrata radości i poczucia sprawczości w roli rodzica; oraz
(4) dotkliwe poczucie porażki, wynikające z kontrastu między idealnym a realnym obrazem samego siebie jako rodzica (Roskam, i in.,2021).
To stan, w którym po całym dniu rodzicielskich obowiązków jedyne, o czym marzysz to cisza i spokój. Gdy Twoje dziecko kolejny raz pyta o to samo, a Tobie brakuje już cierpliwości na odpowiedź. Gdy wstajesz rano i już na starcie nie masz siły wstać. Gdy stajesz przed lustrem i przypominasz sobie jakim rodzicem chciałeś być, a jakim rodzicem jesteś. To czas, w którym rodzicom towarzyszy (tak samo, jak ich dzieciom) wiele emocji. Irytacji, złości, zmęczenia, smutku, osamotnienia i poczucia winy. Gdy otoczenie wymaga od nas więcej, niż jesteśmy w stanie dać.
Ty, jako rodzic, który doświadcza wypalenia, często mierzysz się nie tylko z własnym zmęczeniem, ale także z presją otoczenia. Z każdej strony spływają oczekiwania: książki, poradniki, filmiki w mediach społecznościowych, komentarze dziadków – wszystkie podpowiadają, jak być „lepszym rodzicem”. Problem w tym, że prawdopodobnie w teorii znasz te wskazówki doskonale, a mimo to czujesz się coraz bardziej samotny/a i przeciążony/a. W całej tej dyskusji o tym, jak wspierać dziecko, łatwo zapomnieć o jednym: najpierw trzeba wesprzeć rodzica, aby on miał siły wspierać swoje dziecko. Jak więc sobie pomóc, gdy plecak jest już przepełniony i nie mamy siły, by go nieść?
Przeczytaj także: Kiedy dziecko nie chce wracać do szkoły – i co wtedy?
Zacznij od presji, którą na siebie nakładasz.
Ta presja ze strony otoczenia, komentarzy dziadków i znajomych nieraz bywa tak silna, że robisz wszystko, żeby być tym idealnym rodzicem, jakiego otoczenie od Ciebie wymaga. Gdy zauważysz tę presję w sobie, warto się wtedy zatrzymać i zadać sobie kluczowe pytanie: „Czy bycie idealnym rodzicem jest w ogóle realne?”. Odpowiedź, która szybko się pojawi, brzmi: „Nie, nie jest”. I to jest wyzwalająca myśl. Wtedy właśnie możesz porzucić dążenie do ideału na rzecz bycia „wystarczająco dobrym rodzicem”.
Co to oznacza w praktyce?
Że kiedy nie wytrzymasz, kiedy ze zmęczenia nakrzyczysz na dziecko, nie oznacza to, że jesteś złym rodzicem – tylko że jesteś człowiekiem. Najważniejsze jest to, co zrobisz potem. To umiejętność, by, gdy opadną już emocje, wrócić do dziecka i powiedzieć proste, ale niezwykle ważne słowo: „Przepraszam. Byłem/am zmęczony/a i zareagowałem/am zbyt ostro. To nie Twoja wina”. Taka postawa buduje prawdziwy autorytet i bezpieczną relację w oczach dziecka o wiele mocniej niż iluzja perfekcji. Uczy je czegoś bezcennego: że każdy ma prawo do słabości i błędu, a miłość polega na tym, że potrafimy do siebie wracać, nawet gdy jest trudno.
Badania naukowe potwierdzają (Brianda, i in., 2020), że w leczeniu wypalenia rodzicielskiego istotnym jest być wysłuchanym i zrozumianym bez oceniania. Dlatego tak ważne jest, aby znaleźć bezpieczną przestrzeń – czy to będzie grupa innych rodziców, zaufany przyjaciel, czy terapeuta – przed którym będziesz mógł/mogła wreszcie ściągnąć maskę, którą być może nosisz każdego dnia. Kogoś, kto Cię wysłucha i wesprze, ale nie oceni ani nie da „złotej rady”. Kogoś, komu będziesz mógł/mogła się po prostu wygadać i poczuć ulgę. Pamiętajmy, aby pomóc dziecku w trudnym momencie, jakim jest początek roku szkolnego, musisz zacząć od pomocy samemu sobie.